Sylwester 2007
Wypadało by coś napisać o ostatnim dniu roku 2007, ponieważ we wcześniejszej notce to zadeklarowałam. Sylwester odbył się w rezydencji panny Peł (która na okres Sylwka nazywana była Złotowłosą). Osobistości, które pojawiły się na imprezie to: oczywiście Szep, Kasiuta, Pola, Tomek, Śmie, Bom, Dariusz i Miś- również nazywany Złotym. Po godzinie siedzienia zaczelismy pić (nie wpominając już o tym obrzydliwym cygarze Darka, którym zasmrodził cały pokój). Chłopcy polewali sobie wódke, a ja zadowalałam się (bez skojarzeń) drinkiem, który kupiła mi mama :D. Szybko jednak stwierdziłam że to nie wystarczy i otworzyłam razem z Kupsz wyrób winopodobny CASTELAZZO!! (czyt. Kasztelanzo) haha :D poniewaz nazwa była zajebista zaczelismy cały czas pieprzyć o tym cholernym Castelazzo. Po obaleniu wina zaczęło szumieć mi w głowie i poszlam z Misiem kupić na stacji kondomy ;|-nie pytajcie po co, ja sama nie wiem xD szybko zleciało do północy, zaczęły się telefony i smsy :)) w towarzystwie porobiły się parki, z czego dwie wyszły do drugiego pokoju, jedna leżała na wyrze, a ja z Kasiutą i Dariuszem słuchalismy Smefne Hity (oooo taaaak 25 razy puszczana pioseneczka o pizzy Łasucha!). Około godziny 4 stwierdziliśmy że POWOLI idziemy spać. niestety plan nie wypalił, bo non stop puszczana była piosenka o pizzy Łasucha i ogólnie śmiechom nie było końca xDD o 4:30 jednak połozylismy się. Kasiuta, ja, Peła i Miś na wyrze, a koło wyra, na podłodze Dariusz. Chłopcy jednak stwierdzili że nie będą spać i przez pół godziny wrzała kłótnia żeby wreszcie się zamknęli :D w końcu wyszli na chwile, a gdy wrócili Miś stwierdził że chce sie wykąpac. Nalał wody do mega małej wanny Złotowłosej i moczył nogi :| mi natomiast znowu jedzenie zaczęło podchodzić pod gardło, więc wywaliłam Dariusza który siedział na sedesie xDD potem siedziałam z nimi w tym kiblu i przestało mi się chcieć spac :P zrobiłam sobie herbatke i zaniosłam ją do pokoju gdzie z Darkiem i Misiem zaczęlismy się chichrać (haha) ze smerfów w galarecie z piosenki "na balu u gargamela". Peła i Kasiuta zaczeły się drzeć że mamy isc spać wiec w koncu położyliśmy sie. Dariusz jednak wciąż podniecał się tymi smerfami w galarecie i nie mógł pojąć jak mozna wsadzić smerfy do galarety :P w końcu zrobiło się cicho około godziny 7.40 i można było zasnąć, natomiast pobudka nastąpiła o godzinie 8.3o :D razem z Kasiutą, Polą i Tomaszem (którego przez cały Sylwek nazywaliśmy Szwagrem) wróciłam do domku, postawiając im do posprzatania gnój :))) KONIEEEC :D
dla Was specjalnie zamieszczaaaam... PIOSENKE O PIZZY ŁASUCHA (dzięki za pomoc Darek)
Halo?
Papa smerfie mówi Łasuch.
Zapraszam dziś Ciebie i wszystki smerfy do mnie.
Przygotowałem dizis pyszny obiad.
Jak to co będizemy jesć??
PIZZE!!!!
Nazbieram smerfojagód, cały kosz
Dołoże do tego kilo sera, może dwa
Stoi już w ogródku stolik
Smerfy hej!
Już pizza jest!
Gotowe ciasto mam, i pyszny sos
Do pizzy dodam też, papryke, oliwki, szynke, por
Wymieszam to wszystko razem,
SMEFRY HEJ!
JUZ PIZZA JEST!!
Łooł smerfy lubią pizze!
Łooł smerfno-jagodową!
Łooł robimy dzisiaj ucztę!
Łooł Łasuch już woła nas!
Ann 2008-01-02 19:29:49
skomentuj (5)